Problemy phableta na przykładzie Lenovo Phab 2 Pro

lenovo

Zjednoczenie telefonu z tabletem nie ma zastosowania w codziennym użytkowaniu. Ani to wygodne urządzenie do noszenia w kieszeni, ani ekonomiczne w myśl długich rozmów, przeglądania portali społecznościowych i czuwania na baterii. Trudno powiedzieć, że to urządzenia biznesowe, bo nawet właściciele firm wolą Samsunga Galaxy S8 i iPhona 7 zamiast topornych phabletów. Najdroższym ze smartfonów Lenovo jest właśnie Phablet, który zmarnował swój potencjał i uwidocznił wszystkie problemy techniczne tych urządzeń w jednym modelu.

Powód główny – Google tango

project tango

źródło: http://foter.com/

Mam niemały kłopot, by opisać wam, czym jest Google Tango. Najprościej określić ją jako aplikację, która przy pomocy sensorów, aparatu i żyroskopu skanuje widoczny w obiektywie świat i tworzy jego inteligentny obraz na ekranie smartfona. Można to przyrównać do obserwacji świata z perspektywy ludzkiego wzroku. Patrząc na samochód stojący na parkingu, widzimy go jako trójwymiarowy obraz. Aplikacja stworzona przez Google umożliwia przeniesienie go na ekran LCD. Żeby włączyć Tango w urządzeniu mobilnym, należy posiadać obiektyw szerokokątny zwany rybim okiem. Do tego niezbędne są systemy tj. computer vision i nienazwaną funkcję nauki otoczenia. Lenovo Phab 2 Pro to pierwszy model, który otrzymał pełne wsparcie tego programu, aczkolwiek nie jest w stanie wykorzystać go z powodu przeciętnych podzespołów. A może to Google źle zoptymalizowało swoją prototypową aplikację pod to urządzenie?

Powód poboczny – obiecana rozszerzona rzeczywistość

phablet

źródło: http://foter.com/

AR w konsolach do gier nie jest popularnym rozwiązaniem. Reklamowanie Lenovo Phab 2 Pro, jako smartfona do gier z rozszerzoną rzeczywistością może zwrócić się przeciwko niemu. Pisałem już o średniej klasy podzespołach, które w smartfonie za 2000 złotych nie mają miejsca. Nie mamy od czynienia z telefonem multimedialnym a z tabletem o funkcjach telefony. To znaczy, że w tej cenie producent musi iść na ustępstwa kosztem większego ekranu i specjalnego obiektywu fisheye, by Google Tango mogło w nim zadziałać. Źle skonfigurowany sprzęt dostaje czkawki po kilku minutach od odpalenia gier AR, nie mówiąc już o zabawie w aplikacji Tango.

Najlepszy z phabletów

Gdyby odinstalować aplikacje rozszerzonej rzeczywistości i doprowadzić system do ładu, to Phab 2 Pro deklasuje konkurencje powyżej ekranu 6-cali. Ma wszystkie zadatki na multimedialne urządzenie używane w podróży, wygodny smartfon do internetu i unikalny w tym segmencie aparat z obiektywem „rybie oko”. Wszelka krytyka, o której można przeczytać w profesjonalnych recenzjach, bierze się z tego, że to prototyp stworzony dla Google.

Telefon przyszłości. Jak będzie wyglądał smartfon za 10 lat?

Luźne przemyślenia dotyczące nadchodzących zmian w elektronice użytkowej, w dużej mierze ocierają się o fantastykę i science fiction. Niektóre z technologii uważanych za rewolucyjne, okazały się nieprzydatne użytkownikom lub zbyt drogie w masowej produkcji. Najlepszym przykładem jest 3D w ekranach telewizorów lub zaawansowane moduły doczepiane do telefonów. Dla technologii 10 lat to przepaść. Jednak obecnie widzimy kilkuletni zastój w prezentowaniu nowości, a zamiast tego otrzymujemy ulepszanie obecnych podzespołów elektronicznych.

To chyba nie będzie project Ara

project ara

źródło: http://foter.com/

Modularny i budowany według własnych preferencji smartfon to raczej pieść przyszłości następnych 20-30 lat. Anulowanie głośnego projektu „Ara”, który miał wprowadzić na rynek telefon złożony z klocków, które odzwierciedlały pojedyncze części smartfona, było dla wszystkich zaskoczeniem. Pomysł składanie sobie smartfona i dobierania części pod kątem własnych preferencji było prostym i genialnym posunięciem. Jeżeli ktoś chciał mieć w telefonie aparat, to mógł wybrać jeden z wielu rodzajów. Można było wymieniać baterię, głośniki a także dołączać dowolną ilość portów na karty SIM i SD. Myślę, że projektanci Ara stanęli przed ścianą, jaką jest konkurencja ze strony producentów flagowych i popularnych smartfonów. Oni skreślili modułowość dawno temu. Chcą sprzedawać produkt kompletny w wielu półkach cenowych. Zarabiać na częściach różnej jakości, a nie dawać użytkownikom wybór, tracąc przy tym pieniądze na mniej popularnych podzespołach np. procesorach, aparatach czy bateriach o małej pojemności.

Giętki wyświetlacz coraz bliżej

ekran

źródło: http://foter.com/

Na pewno do kanonu wejdą wyświetlacze OLED. Obecnie drogie i stosowane w formie AMOLED dla większości smartfonów z wyższej półki Samsunga, robią wrażenie nawet w swojej starszej wersji. Do diod organicznych dołączy pewnie nienaturalnie wysoka rozdzielczość wspierana z czasem przez matryce o wyższym stopniu odświeżania. Możliwe, że 60 klatek na telefonach przestanie być nadzwyczajnym wynikiem już za 2-3 lata. Najbliższe przyszłości są elastyczne ekrany. Prezentowano je 3 lata temu, ale do tej pory nie zastosowano w poważnych urządzeniach mobilnych.

Trudno przewidzieć, czy za 10 lat nie będziemy świadkami spektakularnych zmian w technologii. Gdyby grafen uzyskał lepsze wsparcie w przemyśle, mógłby zastąpić nawet krzem. Nie uświadczymy znacznego skoku mocy i oszczędności energii bez zmian w surowca, z którego produkuje się obecne płytki drukowane, procesory czy kości pamięci RAM. Dlatego wszelkie założenia odnośnie do przyszłych smartfonów mogą okazać się bardzo dalekim proroctwem.

Od routerów i modemów po smartfony ze średniej półki

smartfon

Legendarny producent routerów i modemów TP-link udanie rozpoczął swoją ekspansję średniej i niższej półki cenowej smartfonów. Dzięki kapitałowi, jaki zbudowali przez lata na trwałych i solidnych urządzeniach sieciowych, mogli spróbować swoich sił na trudniejszym polu. Producenci smartfonów to rosnąca liczba firm, które celują w niemal każdego klienta. Tp-link podszedł do sprawy podobnie, jak Wiko lub rodzima Manta i skupił się na budżetowych użytkownikach, którzy nie szukają flagowca w cenie używanego samochodu. Czy udało im się zdobyć uznanie tej grupy konsumentów?

Najlepszy z najlepszych – nazwa kodowa X

Dziwnym trafem ostatnie literki alfabetu używane są do nazywania czołowych modeli smartfonow u większości producentów. Dla TP-link literka X oznacza serię najmocniejszych urządzeń mobilnych, które swoją ceną przykuwają uwagę mniej zamożnych klientów, ale nie odstraszają wyciętymi opcjami, mierną jakością czy kompromisami w podzespołach bazowych. Neffox X1 jest modelem o trzech wersjach, w których najtańszy oscyluje wokół ceny 699, a najdroższy nie przekracza 899 złotych. Wersja MAX-ymalna to czytnik linii papilarnych, 5,5-calowy ekran IPS FHD i 3 GB pamięci RAM, które starczą na długo. Podkręcony 8-rdzeniowy procesor Mediatek to dobry wybór w tej półce cenowej, który wcale nie odstaje tak bardzo od Snapdragonów o podobnej mocy. Najdroższy Neffos X1 Max to również lepsza, bardziej pojemna bateria 3000 mAh.

Charakterystyczne serie Y i C

tp-link

źródło: http://foter.com/

Niewiele smartfonów z prawdziwej średniej półki cenowej posiada ekran Full HD o wielkości powyżej 5 cali. Dzieje się tak z powodu znacznego obciążenia procesora graficznego i głównej jednostki obliczeniowej, która musi przetworzyć o wiele więcej pikseli. Żeby aplikacje i bazowa nakładka na system działały płynnie, niezbędne jest zaaplikowanie do smarfona 8-rdzeniowego procesora. Cztery rdzenie są lepsze dla standardu HD 720p. Producent takiego telefonu musi również zwrócić uwagę na baterie, która szybko rozładowuje się przy dużej gęstości pikseli. TP-link zrobił wszystko, by seria C5 w wersji Max otrzymała najlepsze wsparcie podzespołów, które wytrzymają obciążenie ekranu 1080p. Tym samym ich Neffos C5 to najtańszy smartfon z takim ekranem i dobrze dobranym procesorem i baterią 3045 mAh. Natomiast urządzenia Y5L to już prawdziwie budżetowe telefony dobre dla osób starszych, dzieci i początkujących użytkowników smartfonów, którzy nie wymagają od sprzętu uniesienia kilku aplikacji działających w tle. Również w tym segmencie mamy dobrą jakość i wycenę.

Od premiery Neffos-a X1 minął prawie rok. TP-link nie kwapi się z prezentacją kolejnej generacji swoich urządzeń, ponieważ obecne modele dorównują swoim konkurentom w dowolnym segmencie. Rzadko zdarza się trafić ze specyfikacją w taki sposób, by przez cały sezon, była nie do przebicia przez konkurencję.

Czyścimy urządzenia mobilne – dosłownie!

Smartfony mogą śmiało rywalizować z klamką do drzwi i sedesem w kwestii przedmiotu, na którym jest najwięcej bakterii. Spokojnie nie ma to wpływu na pogorszenie stanu zdrowia obecnego pokolenia. Gorzej jest z poczuciem estetyki, higieny i obowiązku, o którym wielu posiadaczy smartfonów zapomniało. Spocone dłonie pozostawiają charakterystyczne zacieki, które z czasem powiększają się i tworzą substancję o stałej strukturze. Tak być nie może. Czas na akcję „czysty smartfon”.

Wacik i spirytus w dłoń

czyszczenie

źródło: http://foter.com/

 

Pierwsze czyszczenie zakamarków urządzeń mobilnych rozpocząłbym od skomponowania sobie prostego zestawu akcesoriów. Waciki do uszu oraz spirytus są niezastąpione i korzystają z nich nawet komisy. Profesjonalne zestawy czyszczące mają w składzie ściereczkę z mikrofibry, która dobrze czyści ekrany LCD i pędzelek do obiektywu. Czysty pędzelek do makijażu też się nada. Zapytajcie o niego swoją dziewczynę i po kłopocie. Jedynym elementem zestawu, nad którego zakupem bym się zastanowił, jest gruszka. Gruszka z dozownikiem ma za zadanie wpuścić kropelkami środek czyszczący w trudno dostępne miejsce, oszczędzając przy tym płyn i nie doprowadzając do zalania elektroniki. Za niezbędne uważam też posiadanie sprężonego powietrza. Puszkowane sprężone powietrze to koszt 10 złotych za 400 ml.

Czyszczenie bez otwierania obudowy

Geniusze marketingu wymyślili, że wymienna bateria w smartfonie nie jest koniecznością, a otwieranie obudowy może zostać pominięte podczas projektowania urządzenia. Jeżeli jesteś posiadaczem takiego telefonu, to masz mniej pracy przy czyszczeniu.

Pierwszym elementem, którym należy się zająć, jest wejście na ładowarkę. Zapuszczone i pełne kurzu z czasem powoduje zwarcia objawiające się na różne sposoby. Osobiście miałem do czynienia z problemami z ładowaniem, samoistnym włączaniem się wyświetlacza podczas ładowania smartfona i ogólnym wydłużeniem procesu uzupełniania baterii o 200-300%. Na początku port należy potraktować sprężonym powietrzem, które usunie pierwszą warstwę kurzu. Dopiero później do środka wejścia należy wpuścić kilka kropel spirytusu lub substancji do czyszczenia elektroniki. Następnie używamy wacika do mechanicznego usuwania kurzu. Czynność należy wykonać delikatnie, ponieważ styki mogą ulec przesunięciu. Drugi segment telefonu wymagający czyszczenia to obiektyw. W tym przypadku stosujemy tylko pędzelek i wacik ze spirytusem.

Wymiana obudowy, etui i szkła hartowanego

czyszczenie

źródło: http://foter.com/

 

W idealnym świecie smartfon każdego roku dostawałby nową obudowę, szkło hartowane i etui. Natomiast obecnie wygodniej jest wyrzucić go na śmieci, sprzedać w komisie lub internecie i kupić nowy model. Wokół szkła hartowanego zbiera się kurz i pot, dlatego dla własnej higieny należałoby je wymieniać przynajmniej raz do roku. Natomiast w najgorszym stanie jest obudowa lub etui. Widoczne na nich ślady użytkowania mogą pojawić się już po kilku dniach używania. Po pół roku wyglądają mało estetycznie, a po roku nadają się do wymiany. Dlatego zawsze polecam kupować silikonowe pokrowce, które kosztują od 5 do 15 złotych. Niszczą się tak samo szybko, jak droższe etui z podrabianej skóry i są szeroko dostępne w internecie.

Urządzenia mobilne czyści się po to, by odzyskały dawny blask i nie zostały zbyt wcześnie uszkodzone. Poza tym, na starym telefonie można przecież zarobić. Im lepiej zachowany iPhona czy flagowiec z Korei, tym wyższa cena na rynku wtórnym.

Stare iPhone-y to najtańsze i najlepsze urządzenia od nagrywania filmów

iphone

Nagrywanie i montaż materiałów wideo to mój konik. Odkąd kamerki sportowe zaczęły być dostępne dla typowego Kowalskiego w cenie niskobudżetowego smartfona, w sieci zaroiło się od filmów z wakacji kiepskiej jakości. Oprócz GoPro, które kosztuje przynajmniej 1000 złotych w wersji Session, nie ma żadnych małych urządzeń do nagrywania filmów w Full HD o przyzwoitym obiektywie, oprócz starszych iPhone-ów. Dlaczego warto kupić takiego iPhona zamiast aparatu cyfrowego? O tym dowiecie się już za chwilę.

Najlepsze nagrywanie Full HD za 300 złotych

apple

źródło: http://foter.com/

Używany iPhone 4 kosztuje od 200 do 350 złotych w internecie, lombardach i komisach. To urządzenie bije na głowę każdą kamerkę internetową i cyfrówkę w tej cenie. Robi lepsze zdjęcia i co ważne najlepsze filmy w tym budżecie. Przy odrobinie pracy w programie Sony Vegas lub podobnym, uzyskacie oszałamiające efekty. Warto zadbać, by nagrywanie odbywało się w dobrym oświetleniu i nie pod światło a sami zdziwicie się, ile jego obiektyw potrafi. Jasność na poziomie f/2.4 spisze się nawet w pomieszczeniach o gorszym oświetleniu, aczkolwiek nie pozbędziecie się lekkiego ziarna. To z powodu maksymalnego ISO na poziomie 1000. Niemniej jest to jedyny smartfon za te pieniądze, który rejestruje 30 klatek w Full HD z niesamowitym odwzorowaniem szczegółów i kolorów.

Przy iPhone 5 mucha nie siada

piesek

źródło: https://pixabay.com/

Jeżeli pozwala wam na to budżet, to w kwocie od 500 do 800 złotych kupicie iPhone 5, który robi jeszcze lepsze filmy. Dowolna cyfrówka za tą samą kwotę nie da mu rady. Markety Euro, Media i niektóre sklepy internetowe dalej sprzedają ten 4-letni model w cenie 1300 złotych. Obiektyw aparatu głównego w piątce ma 8 MP. Jest mniejszy od poprzednika, dzięki czemu lepiej wtapia się w obudowę. Natomiast jego parametry odpowiedzialne za wyłapywanie światła to f/2.2. Ciemniejsze pomieszczenia lub gorsze oświetlenie nie stanowi dla niego problemu. Założę się, że poniższe filmy nagrane tym właśnie modelem dla niektórych wyglądają, jak nakręcone lustrzanką.

Dokup obiektyw do makr i rybiego oka

Smartfony Apple mają przewagę nad konkurencją w jednej kwestii. Chodzi o akcesoria fotograficzne. Wymienne obiektywy nakładane na nominalny obiektyw iPhone-a to kopalnia możliwości. Niektóre służą do zmiany kolorów, kontrastu i specjalnych efektów postarzania filmu. Inne są bardziej funkcjonalne, gdyż pozwalają na lepsze uchwycenie przedmiotów z bliska, czyli tak zwanego makro. Moim faworytem są obiektywy rybiego oka, które mogą zmienić smartfona w kamerkę sportową z prawdziwego zdarzenia. Należy kupować tylko pojedyncze rodzaje obiektywów, a nie zestawy 3w1 lub 2w1. Te cechują się gorszą jakością i mogą powodować szumy, zamglenia i inne niechciane przy nagrywaniu efekty.

Kamera termowizyjna do smartfona – dla kogo i po co?

termowizja

Smartfony stały się tak popularne i powszechne, że akcesoria produkowane do tych urządzeń można liczyć w setkach lub nawet tysiącach oryginalnych projektów. Dotykają różnych sfer życia i służą do ochrony, poszerzania funkcjonalności lub ozdabiania. Kamera termowizyjna to gadżet do smartfonów z Androidem i iOS, który trudno mi gdziekolwiek zakwalifikować. Nie jest to zabawka, bo kosztuje tyle, co dawny flagowiec Samsung Galaxy S6. Do czego może służyć i kto powinien się zainteresować tym mobilnym gadżetem?

Do czego służy termowizja?

kamera

źródło: http://foter.com/

Filmy akcji i gry komputerowe wykorzystujące motyw żołnierzy często korzystają z motywu termowizji. Służy ona do wykrywania celu emitującego ciepło. W nocy, gdy widoczność spada niemal do zera można z jej pomocą dostrzec: zwierzęta, ludzi, a także miejsca, w których jest wysokie nagromadzenie temperatury powyżej 20 stopni Celsjusza. Dużo powszechniejszym zastosowaniem termowizji jest przemysłowa termografia, energetyka oraz budownictwo. Jakiej funkcji termowizji bym nie wymienił, odnosi się ona do zastosowań profesjonalnych. Dlatego też zakup urządzeń termowizyjnych wiąże się z dużymi kosztami. Znajduję tylko jedno zastosowanie doczepianej do smartfona kamery termowizyjnej. Jest to funkcja, którą wykorzysta wąska grupa ludzi zwanych miłośnikami survivalu. Chodzi o przemieszczenie się w nocy po lasach, puszczy, dżungli i innych obszarach, w których mogą żyć dzikie zwierzęta. Sam producent tego urządzenia używa zdjęć termowizyjnych niedźwiedzi, co oznacza, że przewiduje, iż turyści będą korzystali z niej podczas nocnych wycieczek.

Drogie, ale skuteczne

termowizja

źródło: http://foter.com/

Poprzedni akapit wyjaśnił, dlaczego urządzenie jest tak drogie. Cena 1200-1600 złotych w zależności od producenta związana jest z naprawdę niezłą jakością modułu termowizji. To akcesorium dla entuzjastów. Stworzone dla konkretnej grupy ludzi, którzy na swoje hobby wydają dużo, ponieważ survival wymaga przygotowania na wysokim poziomie. Sama latarka LED w wersji militarnej może kosztować nawet 1000 złotych. W odróżnieniu od zwykłej termowizji, jaką posługują się elektrycy lub budowlańcy, ta posiada liczne opcje zaaplikowane z myślą o użytkownikach smartfonów. To na przykład tryb zmiany kolorów na jedną z 9 palet barw. Oprócz tego można nagrywać filmy i robić zdjęcia będąc w trybie termicznym, przy użyciu funkcji samego modułu. Poza tym sprzęt jest zwykle wodoodporny. Najtańszym modułem termowizyjnym dla smartfonów jest Flir One w wersji Android lub iOS.

Niewiele jest akcesoriów dedykowanych dla konkretnych użytkowników smartfonów, które kosztowałyby tyle, co sam telefon. W tym przypadku trudno polecić mi go komukolwiek innemu niż osobom chodzącym po lasach w nocy.

Akcesoria do smartfona przydatne na wakacjach w plenerze

kobieta

Na wakacjach możemy uwolnić się od pracy i domowych obowiązków, ale od smartfona nigdy. Zresztą nie warto porzucać tego urządzenia tylko z powodu nękających nas telefonów. Mamy przecież tryb samolotowy, który pozwoli odciąć się od świata i nie stracić przy tym ważnych dla nas funkcji multimedialnych, aparatu oraz aplikacji. Nowe przepisy dotyczące roamingu w UE sprawiły, że smartfon z polską kartą SIM na wakacjach zacznie być przydatny. Jakie akcesoria do smartfona warto wziąć ze sobą na wakacje?

Dodatkowe źródła energii

akcesoria

źródło: http://foter.com/

Powerbanki to jedyne pewne magazyny prądu elektrycznego do urządzeń mobilnych. Na przestrzeni roku ich ceny względem pojemności ustabilizowały się i zaczęły być opłacalną inwestycją. Wcześniej za powerbank o pojemności 2200 mAh należało zapłacić średnio 40 złotych. Większość telefonów nie naładuje swojej baterii przy jego użyciu nawet raz. Teraz w tej kwocie znajdziecie powerbanki 5200 mAh, które posłużą do niemal dwóch pełnych naładowań smartfona. Ważniejsze jest to, że jakość urządzeń w tej cenie, zaczęła być zadowalająca, gdyż rok temu w komisach i sklepach z RTV roiło się od jednorazowych bubli. Jeżeli planujcie używać smartfona intensywnie każdego dnia, to radzę zaopatrzyć się w powerbank o pojemności 10000 mAh w cenie zaczynającej się od 90 złotych. Według użytkowników najlepsze są modele firm Reinston, Samsung, Trust i Kiano. Nawet Microsoft wydał swój powerbank o nazwie DC-33 o pojemności 9000 mAh o dwóch portach wejścia/wyjścia i zgrabnym designie.

Szkło ochronne i solidne etui

Gdyby smartfon miał wbudowaną sztuczną inteligencję, to podziękowałbym właścicielowi, który nosi go w etui i ma na wyświetlaczu szkoło hartowane. Gorilla Glass to nie szkło pancerne. To pierwsze zabezpieczenie, które chroni przed zadrapaniami, ale nie upadkiem. Od tego jest etui. Natomiast szkło hartowane na wyświetlaczu może ochronić główny ekran przy upadku, absorbując część sił. Dlatego zabezpieczenie wyświetlacza powinno być nie tyle akcesorium a obowiązkiem przed wyjazdem. Gdzieś obiło mi się o uszy, że dobrze jest nosić smartfona w etui na ramię, ponieważ nikt nam go wtedy nie ukradnie i jest to po prostu wygodne. Według mnie to kiepski pomysł ze względu na opalanie się i sam wyświetlacz. Promienie słoneczne nigdy nie lubiły się z ekranami LCD. Natomiast ramię zakryte 5-calowym smartfonem po 8 godzinach przebywania na dworze zostawi ciekawy ślad po etui w formie dwukolorowej opalenizny.

Doczepiane akcesoria pod interfejs typu A i C

smartfon

źródło: http://foter.com/

Akcesoria współpracujące z interfejsem USB typu A i C mają swoją własną kategorię w sklepach internetowych, która jest zwykle pomijana, gdyż nie odnosi się do konkretnej grupy przedmiotów. Wśród nich znajdują się moduły takie jak: lampka LED, moduł radio transmitery FM, kamery termowizyjne i moduły fotograficzne, mini statywy oraz dodatkowe przestrzenie dyskowe. Jeżeli miałbym wybrać najlepsze to lampka LED o intensywnym jasnym świetle oraz transmiter FM do odbierania radia w różnych zakątkach Europy. Żeby je znaleźć, przeszukujcie kategorie „inne akcesoria do smartfonów i telefonów” w różnych sklepach ze smartfonami.

Wiko – ambitny producent smartfonów do 1000 złotych

smartfon

Wiko to, firma, której hasła reklamowe przemówią do społeczności ludzi klasy średniej i niższej. Producent telefonów i smartfonów z Francji dał o sobie znać ogromną ilością modeli wypuszczonych na rynek europejski. W Polsce do kupienia było ponad 30 różnych urządzeń mobilnych. Obecnie około 1/3 jest już niedostępnych, ale kilka razy do roku pojawiają się nowe modele, których cena nigdy nie przekracza 999 złotych. Przyjrzyjmy się dotychczasowym osiągnięciom marki i ocenie użytkowników jej wyrobów.

Najdroższy z najtańszych

smartfonów

źródło: http://foter.com/

Wymowa naszego tytułowego producenta smartfonów ze średniej półki to łiko. Chciałem o tym wspomnieć, ponieważ należy szanować firmy, które podchodzą do klientów o mniej zasobnym portfelu z poważaniem, niczym Koreańskie molochy odnosząc się do kupujących ich flagowce za grube tysiące. Francuzi kojarzą mi się z naszym Kruger&Matz, którzy również nie celują w klienta biznesowego z wypchanym gotówką i kartami kredytowymi portfelem. Aczkolwiek model Wiko U Feel Prime za 899 złotych w promocji jednego z marketów RTV to najmocniejszy i najdroższy model, na którego nie wszystkich stać. Ten poręczny 5 calowy smartfon otrzymał aż 4GB pamięci RAM i ośmiordzeniowy procesor Snapdragon 430. Z ważnych elementów, które występują u urządzeń tej klasy, należy wymienić czytnik linii papilarnych oraz niezły 13 Mpix aparat główny. Bateria jest niewymienna, ale przy 3000 mAh pojemności, niełatwo będzie ją rozładować. Jego poprzednik U Feel był oryginalniejszy, ze względu na ciekawą klapkę pokrytą materiałem imitującym kamień szlifierski. Oceny użytkowników tego smartfona udowadniają, że w tej cenie jest niemal bezkonkurencyjny. Przyszłościowa ilość pamięci RAM i dobry procesor stawiają go na szczycie planów zakupowych w budżecie do 1000 złotych.

Jeden giga dla tłumów

wiko

źródło: http://foter.com/

Wiko, ma szansę stać się producentem smartfonów dla dzieci i osób starszych, które dopiero poznają elektronikę multimedialną i wykorzystują go przede wszystkim do podstawowych zastosowań. Żeby smartfon pracował bez przycinania, musi mieć 1GB pamięci RAM. Zakładam, że taki telefon nie będzie obsługiwał na co dzień portali społecznościowych i wielu niepotrzebnych aplikacji czy wymagających gier. Czterordzeniowy procesor również wystarczy. Dobrze zoptymalizowany system da sobie radę z takimi parametrami i wbrew pozorom umożliwi korzystanie ze smartfona wygodnie. Wśród najtańszych smartfonów Wiko znajdziecie m.in. modele Rainbow, JERRY raz Lenny. Nie ukrywam, że dobór nazw jest dosyć komiczny i tylko w topowych modelach producenta nie kojarzy mi się z postaciami z kreskówek dla dwulatków. Najlepiej prezentuje się model Robby. Uważam tak z kilku powodów. Po pierwsze posiada pojemną baterię 2500 mAh a przy rozdzielczości HD, 5,5 calach ekranu i procesorze Quad-core jest to wartość optymalna. Jeżeli spojrzymy na jego cenę zaświecą nam się oczy. Pewnie z niedowierzania, bo w kwocie plus 350 złotych, nie można oczekiwać cudów. Ludzie są innego zdania, bo oceny przekraczają 4,7 na 5 gwiazdek.

Życzę, żeby Wiko utrzymało trend produkowania telefonów dla mas, ponieważ wiem, jaka jest sytuacja finansowa wielu Polaków i Europejczyków. Nie każdy potrzebuje topowego modelu Galaxy. Ludzie wolą kupić nowe i mieć w razie czego gwarancje, zamiast szukać używanych flagowców sprzed 3-4 lat. Wiko, wychodzi im naprzeciw i zapewnia najlepszą jakość w bardzo budżetowej półce cenowej.

Trzy smartfony Nokia na premierę już w ofercie sklepów

telefon

Nietknięta wrogim przejęciem, legendarna marka telefonów z Finlandii startuje z produkcją smartfonów opartych o system Android 7.0 Nougat. Niektóre sieci komórkowe mają w swojej ofercie pierwsze egzemplarze wielkiej trójki, która celuje w średni i niski segment cenowy urządzeń mobilnych. Rozsądne podejście do powrotu do wielkiego świata telefonów cieszy nie tylko mój rocznik, ale także entuzjastów europejskiej gospodarki, który upatrują w tej marce nowego zastrzyku gotówki. Jak prezentują się modele smartfonów firmy Nokia w swoich widełkach cenowych?

Trójka dla prawie masowego odbiorcy

Trafiająca w nostalgiczne czasy niezastąpionych telefonów komórkowych Nokia 3310 w nowej odsłonie jest ciekawostką dla młodzieży, niezłym telefonem dla osoby starszej i tanim telefonem dodatkowym, który ma służyć wyłącznie do rozmów i wiadomości tekstowych. Można ją określić jako budżetową elektronikę, w przeciwieństwie do smartfona Nokia 3. Wielka szkoda, że muszę na wstępie napisać, że 100 złotych tańsze Xiaomi zjada go na śniadanie i to bez popijania. W tej cenie Gorilla Glass na wyświetlaczu IPS to norma więc za nią nie dziękuję. Pojemność baterii nie jest zła, ale za tą samą kwotę smartfony oferują 3000 mAh, a nie 2600 mAh. Jednak największą bolączką jest słaby aparat bez żadnych funkcji poprawiających wykonane przez nas fotografie. Ten model świata nie zawojuje, chyba że przecenią go do 499 złotych.

Piątka pomyliła kolejkę

Skoro recenzji i dostępnych modeli do testów jeszcze nie ma, mogę pisać tylko o czystych technikaliach z papieru oraz wrażeniach z targów MWC. I tak Nokia 5 również została wyceniona równie trafnie co trójka a jedynym ratunkiem dla tego modelu może być solidny Snapdragon 430, który swoimi 8-rdzeniami pozwoli na zabawę w bardziej wymagających grach mobilnych. Ekran o niestandardowych 5,2 calach i podobno dobry aparat mogłyby skusić sporo ówczesnych gimnazjalistek. Hasło „Smartfon na całe życie” otworzyło mi oczy tak szeroko, aż poczułem ból pod powieką. Nie wiem co ma znaczyć to stwierdzenie. Nokia rozwija je, pisząc na swojej stronie, że to telefon, który będzie działał bez zarzutu przez długi czas, niezależnie od tego, czy będziemy nosić go do pracy czy bawić się multimediami w domu.

Dajcie szóstkę i do widzenia

Takim tekstem może zarzucić tegoroczny absolwent szkoły średniej. Suchar może i słaby, ale w końcu mam swojego faworyta wśród nowych smartfonów legendy. Od razu trzeba było dać ekran Full HD 5,5 cala i 3GB pamięci RAM, by poprawić mi humor. A do tego pewne 32GB pamięci dyskowej, z której dostaniemy pewnie 20GB – dobre i to. Prawidłowa bateria, konkretny aparat 16 Mpix i to wszystko za 1150 złotych! Założę się, że cena spadnie o 50 złotych w pierwszych promocjach powakacyjnych. Poza tym metalowa obudowa w tej cenie wcale nie jest standardem. Szkoda, że Nokia wypięła się na czytnik odcisków palca i nakładki systemowe do Androida. System jest goły, ale sam smartfon intryguje i może być hitem producenta. Jako jedyny, ale lepsze to niż porażka w pierwszym półroczu po powrocie do gry.

Rozwój, upadek i powstanie serii Galaxy Note

ekran

Zanim nowe określenie Phablet, opisujące duże smartfony weszło do użycia, Samsung rozpoczął ekspansję najwyższej półki cenowej, której klientami byli przede wszystkim posiadacze firm i osoby na wysokich stanowiskach urzędowych. Seria Galaxy Note promowana jako najlepszy przyjaciel biznesu, który może zastąpić komputer wprowadziła nowe standardy wyświetlanego obrazu. W formie smartfona doczekała się siedmiu odsłon, które można przyrównać do siedmiu skoków generacji. Zapowiada się, że w te wakacje zadebiutuje ósma wersja Galaxy Note. Po oficjalnej premierze zajmę się jego specyfikacją w osobnym artykule, teraz przejdźmy do jego historii usłanej różami, których kolców zapomniano usunąć.

Pierwszy NOTE-s i i Super AMOLED HD

Galaxy

źródło: http://foter.com/

W roku 2011 oficjalnie można było mówić o przełomie w jakości obrazu wyświetlanego na urządzeniach mobilnych. Wyświetlacz super AMOLED osiągający rozdzielczość HD (1280 x 800) pojawił się w dwóch czołowych urządzeniach Koreańskiego producenta. Najpierw w Galaxy Note pierwszej generacji a później w Galaxy S III. Bardzo duży, jak na tamte czasy ekran o przekątnej 5,3 cala wyróżniały głębokie czernie i nasycenie kolorów. Odwzorowanie kolorów było bliskie dzisiejszemu HDR. Nawet teraz oglądając zdjęcia na tym smartfonie widać postęp, który wcale nie trąci myszką w dzisiejszych czasach. Ważnym elementem nowego przedstawiciela rodziny smartfonów premium był również aparat, który nagrywał filmy w pełnym HD przy 30 płynnych klatkach. Warto dodać, że urządzenie dostało aktualizację Androida i duże wsparcie autorskiego oprogramowania, którego dziś ze świecą szukać, ponieważ po roku producenci szybko porzucają swoje modele na rzecz nowych projektów.

Galaxy Note 3 – duży ekran i sporo pamięci RAM

Dwa lata później, przedstawiony na targach IFA w Berlinie Galaxy Note 3 zabłysnął wyższą rozdzielczością wyświetlacza (Full HD) i ogromnym, jak na te czasy ekranem 5,7 cala. Dołożenie 1GB pamięci RAM, które dało mu ostatecznie 3 GB, było konieczne do utrzymania płynności wysokiej rozdzielczości ekranu. Smartfon mógł pochwalić się dużą baterią, która umożliwiała 10 godzin romów bez przerwy.

Oficjalnie nazwany Phabletem

galaxy note

źródło: http://foter.com/

Piąta odsłona Galaxy Note wydana w roku 2015 dostała za swoje z powodu braku miejsca na drugą kartę SIM i kartę pamięci. Zredukowano jego baterię i nie wprowadzono szczególnie mocnego procesora. Niemniej większość użytkowników chwaliła sobie jego świetny aparat, nagrywający filmy w 4K i brak problemów z działaniem systemu. Ekran praktycznie się nie zmienił, oprócz podwyższonej rozdzielczości, na której cudem jest dostrzeżenie pojedynczych pikseli. Nawet teraz jest wartym uwagi używanym smartfonem wielozadaniowym.

Wpadka, afera, dramat

Wybuch prywatnego telefonu z powodu przegrzania procesora lub innej usterki technicznej to niedopuszczalna rzecz, która odbija się echem na świecie. Samsung dostał nauczkę, która sprawiała, że wielu klientów odwróciło się od marki i modeli Galaxy Note. Według sumarycznych ocen użytkowników Galaxy Note 7 był jednym z najlepszych smartfonów biznesowych. Użytkownicy nie ukrywają, że aplikacje monitorujące aktywność urządzenia potwierdziły wielokrotnie przegrzania i wysokie temperatury baterii. To jasny sygnał dla producenta, że optymalizacja urządzenia przebiegła źle. Powrót do modeli Note z premierą ósmego modelu w te wakacje, wcale nie jest krytykowany. Nikt nie przesądził o jego porażce. Ludzie lubili te biznesowe smartfony i cenili innowacje, jakie wprowadzały od roku 2011. Liczę, że o Note 8 będziemy wypowiadać się tylko pozytywnie a wpadka z przegrzewaniem i wybuchami odejdzie w niepamięć.