Tapeta na ekranie smartfona nie podlega modzie

tapety

Odkąd sięgam pamięcią zeszyt, był dla mnie miejscem do przelewania wymarzonych scen na statyczne rysunki, które dla mnie były pierwszą animacją rozbudzoną oczami wyobraźni. Uwielbiałem nie tylko malować i rysować, ale również oglądać stworzone przez innych dzieła. Czasopisma o bajkach, grach oraz komiksy były moim medium. Mój pokój pełen był plakatów a wszystkie przedmioty, które posiadałem, chciałem personalizować po swojemu. Pierwszy komputer z opcją ustawienia własnego tła pulpitu był dla mnie szokiem. Czekałem na takie urządzenie od czasów narodzin. Teraz mam je w dłoni i mogę je personalizować, jak tylko zechcę.

Zdjęcie, fotografia, GIF, artwork

wallpapers

źródło: http://foter.com/

Nikt nie narzuca wam, jaką tapetę powinniście ustawić na swoim smartfonie lub komputerze. Właściwie nie musi być to statyczny obrazek, ani nawet jedno zdjęcie. Pokaz slajdów, czyli przechodnie tapety, które zmieniają się co ustalony czas to genialny i prosty wynalazek, który można zaaplikować swojej komórce. Statyczne obrazy mimo popularności, mogą być zastąpione GIF-ami, czyli krótkimi animacjami. Ruchoma tapeta była pierwszą, jaką ustawiłem na swoim komputerze pracującym na systemie Windows 98. Była to dżungla, w której świecące oczy zapalały się niczym żarówki ukryte blisko runa. Spostrzegawcze oko zauważyło tam również węża i spadające od czasu do czasu liście z drzew. Prosta animacja była przełomem w życiu młodego chłopaka. Z czasem na ekranie zagościła statyczna tapeta o wyższej rozdzielczości, nominalnej dla mojego monitora. Pejzaże zastąpiły motywy z gier i filmów, a następnie szybkie samochody i artystyczne prace fantastów. Na moim obecnym smartfonie panuje tendencja do częstych zmian tapety, która głównie opiera się o własnoręcznie wykonane zdjęcia bliskiej mi osoby. A jak wygląda statystyczna popularność różnych rodzajów tapet na urządzeniach mobilnych?

Co lub kto najczęściej pojawia się na tapecie smartfona?

tapety

źródło: http://foter.com/

Rankingi tapet, które możecie znaleźć w sieci, obrazują wynik głosowania społeczeństwa, czyli kobiet i mężczyzn, jako jednej grupy. Panowie oraz panie mają całkowicie inny gust w kwestii ustawiania tapet na ekranach komputerów i smartfonów. Wśród kobiet dominują trzy główne rodzaje zdjęć. Na szczycie można wymienić słodkie zwierzęta. Koty, psy, a nawet świnki morskie to istny hit, który generuje setki tysięcy pobrań. Na drugim miejscu są zdjęcia bliskich osób a dopiero później ładne widoki. Mężczyzn trudno rozgryźć, ponieważ spotkacie się z rankingami, które na pierwszym miejscu umieszczają tapety z kobietami – niekoniecznie ubranymi. Niemniej wiele pobrań odnotowują również samochody, postaci z gier wideo, a także bohaterowie kreskówek i sportowi idole.

Opcje personalizacji ekranu urządzeń multimedialnych i komputerów są znakiem XXI wieku, bez którego nie wyobrażam sobie dzisiejszego smartfona. Nie wierzcie ludziom, którzy mówią, że tapeta nie ma znaczenia. W jednym jesteśmy podobni – uwielbiamy modyfikować przestrzeń pod swoje upodobania.

Miesiąc z Xiaomi Redmi 4A – wrażenia szarego użytkownika

Telefony to moja pasja odkąd pamiętam, ale korzystanie z nich prywatnie to inna para kaloszy. Nigdy nie wziąłem smartfona z oferty sieci komórkowej i nigdy nie kupiłem urządzenia mobilnego powyżej 1000 złotych, dla użytku własnego. Testowałem liczne smartfony premium, które ceną przebijały mojego laptopa gamingowego. Bywało, że model zawstydzał wartością auto, którym jeździłem. Rynek mobilny jest szalony! Rozsądek istnieje, gdy twoje wydatki na dzieci i rodzinę zamykają tę przegródkę portfela, która dotychczas była zarezerwowana na hobby i gadżety elektroniczne. Będąc w takiej sytuacji, możesz trafić na jeden z modeli Xiaomi.

Po patetycznym prologu

Nie traktujcie tego, jak recenzję, których multum w naszym środowisku. Nie mam zamiaru również poddawać ocenie i porównaniu tytułowego modelu Chińskiego producenta. Suche fakty oraz praktyka, której brakuje recenzentom, będzie lepszą reklamą lub antyreklamą tego produktu, niż każda analiza krytyka, który zjadł zęby na 2-3-dniowym testowaniu urządzenia mobilnego. Najczęściej smartfon do testów jest po niecałym tygodniu zwracany do producenta lub sieci komórkowej, z którą współpracujemy. Testowanie i ocenianie elektroniki po 2-3 dniach jest idiotyzmem dzisiejszych czasów. Stary telewizor kineskopowy, który działa nieprzerwanie przez 20 lat to przykład produktu, którego krótka recenzja ma sens. Natomiast smartfony z tendencją do zwalniania i zacinania się po około 2-3 tygodni używania już nie.

Staram się być dokładny

smartfon

źródło: http://foter.com/

Xiaomi Redmi 4A trafił w moje ręce w chłodny dzień, który mimo wiosny w kalendarzu zapowiadał się na bliski śnieżnej zamieci. Model posiadam od około 6 tygodni i muszę przyznać, że używam go od tego czasu intensywnie. Zrobiłem ponad setkę zdjęć, zainstalowałem kilkanaście aplikacji, ściągnąłem i przejrzałem strony internetowe o łącznej ilości 3 GB danych i rozmawiałem przez 32 godziny. Napisałem też 212 SMS-ów i wysłałem 16 MMS-ów. Ładowałem go co ciekawe tylko 9 razy. Bateria jest w nim wyśmienita! Granie w Pokemon Go podczas drogi do pracy, przeglądanie internetu oraz fotek jest płynne i nie zjada cennej energii w sposób znaczący. Moje serce raduje aparat z funkcją HDR, który okazał się lepszy od mojego poprzedniego smartfona Samsunga Galaxy S3. Gdyby nie HDR, byłby to mierny półprodukt. Odwzorowanie kolorów funkcji HDR zaskakuje mnie przy każdym nowo-wykonanym zdjęciu. Nawet wyświetlacz, który w odróżnieniu od AMOLED Samsunga pozostawia wrażenie nieźle odwzorowującego barwy i co ważne jasnego w słońcu. Nie miałem do tej pory problemy z zacięciami aplikacji ani sytuacją, w której pamięć RAM wołałaby o hold-up podczas włączania wymagającego oprogramowania.

Narzekam na pierdółki

xiaomi

źródło: http://foter.com/

Zupa jest smaczna, ale trafił się w niej listek laurowy i kuleczka ziela angielskiego. Jak wiemy, te przyprawy nie nadają się do jedzenia i raczej usuwamy je z zupy. Takimi niespodziewanymi gośćmi w Redmi 4A jest katastrofalna szufladka na kartę SIM i MicroSD oraz brak jakichkolwiek słuchawek w zestawie. Iście „chińskie” (bez obrazy) rozwiązanie instalacji karty operatora i pamięci w telefonie oceniam na zero punktów. Można było opracować je inaczej, a tak mamy trudno dostępną dla użytkownika szufladkę, którą wyciągamy wykałaczką. W cenie 599 złotych nie spodziewałem się słuchawek klasy A, ale miałem nadzieję na podstawowy zestaw budżetowy. Nie było tam nic oprócz ładowarki i smartfona.

Półtora miesiąca ze smartfonem z chin pozwala mi sądzić, że jego żywot będzie na tyle długi, by jego następca był już urządzeniem z całkowicie nowej generacji sprzętu. Koreańczycy i Japończycy to mistrzowie elektroniki użytkowej, którzy rozleniwili się ustępując pola miliardowemu państwu, słynącemu z podróbek. Xiaomi zaskoczył mnie bardziej niż topowe marki.

Smartfon dla czytelnika e-książek – tylko duży ekran ma znaczenie?

smartfon

Przesiadka z telefonu na smartfona owocuje chwilowym zachłyśnięciem się technologią, która otwiera przed użytkownikiem nowe możliwości. Pamiętam, jak było ze mną i pierwszym kontaktem z telefonem o dotykowym ekranie, który przekroczył magiczną barierę 3-cali. Już sama tapeta na pulpicie komórki cieszyła oko dużą ilością szczegółów i nie wymagała ode mnie wpatrywania się z odległości nieświeżego oddechu, by odczytać małe cyferki zegara. Obecnie 5-cali to standard smartfonów, a wiele modeli dysponuje znacznie większym ekranem. Rośnie liczba mobilnych czytelników, którzy traktują swoją komórkę, jako czytnik e-booków. Przyjrzyjmy się na rynkowe oferty rozsądnych cenowo smartfonów dla czytelnika komunikacji miejskiej.

Duże smartfony bez Androida

smartfon

źródło: http://foter.com/

Miejmy to za sobą. Android to terminator, dominator i hegemon rynku urządzeń mobilnych w kategorii system operacyjny. Dlatego 80% użytkowników w naszym kraju i nie tylko, posiada urządzenia przenośne bazujące na jego architekturze. W opozycji znajdziemy Windows-a oraz IOS. Dwa skrajne systemy, które znajdziemy w urządzeniach stojących względem siebie w milowej odległości, jeśli chodzi o półki cenowe. Lumia produkowana przez Microsoft od ostatnich kilku lat to w większości zbiór archaizmów z poprzedniej generacji smartfonów. Sensownym wyborem dla czytelnika będzie Lumia 650 DS z niskiej półki, która posiada 5-calowy ekran. To trochę mało, zważywszy na tytułowe przeznaczenie smartfona. Dlatego dopiero znajdująca się w wyższej półce Lumia 950 XL (5,7 cala i 2560 x 1440 pikseli) pozwoli komfortowo czytać z większej odległości. Jest to całkiem mocny smartfon z dobrym aparatem, 3GB pamięci RAM i pojemną baterią. Problem stanowi tylko Windows 10, ubogi w aplikacje i z małym wsparciem niezależnych twórców oprogramowania. Natomiast urządzenia Apple, są dla mnie kompletnym zaprzeczeniem zdroworozsądkowego podejścia do wydawania pieniędzy. Jeżeli szukacie ekranu powyżej 5-cali w smartfonach z jabłuszkiem, to przygotujcie się na wydanie 3,5 tysiąca złotych na iPhone 6 Plus. Chcąc być na topie i świecić nowością, musicie dopłacić niemal 500 złotych za numerem 7 po nazwie, który jest obecną inkarnacją topowego urządzenia mobilnego premium z USA.

Łatwo i przyjemnie. Witaj Androidzie dla czytelnika

lenovo

źródło: http://foter.com/

Komfortowe czytanie na smartfonie to nie tylko ekran i system, ale także procesor i pamięć RAM. Wyżej wymienione urządzenia, były na tyle drogie, że PDF i inne formaty cyfrowego tekstu nie powodują u nich problemów z płynnością. W związku z tym, że producenci smartfonów na Androida wydają także tanie urządzenia z dużym ekranem, będę pomijał buble i skupię się na takich egzemplarzach, które zapewnią płynne działanie plików i cenę nie wyższą niż 1000 złotych. Tym samym najtańszym z rozsądnych telefonów dotykowych dla czytelnika jest wyceniony na 499 złotych Huawei Honor 4X. Jego zaskakująco dobra specyfikacja z 2 GB RAM na pokładzie i 5,5-calowym wyświetlaczem pozwoli wygodnie czytać wszystkie dostępne ebooki. Bateria o pojemności 3000 mAh jest akceptowalna i nic poza tym. W tej samej cenie otrzymacie Lenovo PHAB, czyli phablet z niemal 7-calowym ekranem i baterią o 4250 mAh. Problem z Lenovo dotyczy małej ilości pamięci RAM, która może powodować zacięcia dokumentów i długie otwieranie plików. Mocniejszy brat PHAB Plus niweluje błędy tańszego członka rodziny phabletów, ale psuje ogólne wrażenie swoją mniejszą baterią. Jedną z najciekawszych alternatyw do markowych smartfonów, jest Kruger & Matz Flow 4, który posiada 6-calowy ekran Full HD i ogromną baterię 6000 mAh. To najlepszy wybór dla osób, które dużo czytają w podróży i ani myślą korzystać z powerbanku lub ładowarki każdego dnia.

Kup pan retro telefon – 3 powody by to zrobić

telefon

Powrót marki Nokia do rywalizacji o klienta w sektorze smartfonów i telefonów był zapowiadany wiele miesięcy temu. Pierwsze wrażenie, jakie odniosłem po „wielkim comeback”, można przyrównać do powrotu znanego i lubianego aktora do starego serialu. Niestety po wielu latach nieobecności widzowie mają nowych ulubieńców, a widok znanej twarzy, zamiast budzić miłe wspomnienia, powoduje szydercze szepty i domysły – czy mu się uda? Ich pierwszym wydanym po latach modelem jest kultowa Nokia 3310. Czym trzeba się kierować i jakie mieć potrzeby, by wydać na niego prawie 300 złotych?

Giermek dla rycerza lub Robin dla Batmana

nokia

źródło: http://foter.com/

Parafrazując, chodzi o zakup telefonu, jako dodatkowego urządzenia mobilnego, na wszelki wypadek. Kto z was posiada telefon dla rodziny i do pracy, jako oddzielne urządzenia? Mimo iż smartfony z dual sim, mnożą się jak grzyby po deszczu, to ich funkcjonalność poza dwoma wejściami na karty różnych operatorów, są marne. Zaletą posiadanie dwóch komórek, są dwie baterie. Zwykle jeden z telefonów ma słabszy wyświetlacz, procesor i w ogóle nie jest urządzeniem multimedialnym. To zwyczajny telefon, którego największą zaletą jest bateria. W Noki 3310 nowej generacji zastosowano takie podzespoły i baterię, by użytkownik, nie martwił się o jej rozładowanie, nawet po tygodniu wykonywania rozmów i pisania SMS-ów. Retro telefon kupowany do rozmów posłuży długo a jego bateria wytrzyma jednorazowo kilka ładowań zwykłego smartfona.

Skłonność człowieka demolki

telefon

źródło: http://foter.com/

Tendencja do niszczenia przedmiotów, nieposzanowania do własności swojej i cudzej nie musi być związana z problemami emocjonalnymi. Coraz więcej ludzi ma w sobie gen „ciamajdy” z bajki o niebieskich ludzikach lub człowieka demolki. W ich rękach wszystko staje przed dużym zagrożeniem uszkodzenia. W latach 90, czyli na początku technologii telefonów mobilnych, upadek urządzenia elektronicznego na podłogę nie był równoznaczny z całkowitym uszkodzeniem. Dzisiaj delikatne wyświetlacze smartfonów pękają jak bańki mydlane. Retro telefony lub telefony dla seniorów są odporne na upadki z rozsądnych wysokości. Ich konstrukcja sprawia, że niewiele rzeczy jest w stanie się zepsuć. Jeżeli rozwaliłeś piąty smartfon w tym roku, to może czas przesiąść się na telefon, który przeżyje kolejny kontakt z podłogą?

Kupuję, korzystam i nie inwestuję

Smartfon to droga zabawka, która jako inwestycja nie zwróci się nigdy. Po około 3 latach wychodzi nowa generacja telefonów z dotykowym ekranem, która pod każdym względem wyprzedza dawne flagowce. W dzisiejszym świecie smartfony sprzedają się w gigantycznym nakładzie, z czego wiele modeli jest wymieniana przez użytkowników co 12 miesięcy. Ze starą generacją telefonów nie ma tego problemu. Właściwie zakup telefonu komórkowego nie jest żadną inwestycją. Zwraca się szybko, ponieważ jego duża bateria nieraz ratuje nam skórę, a solidne wykonanie i mało części mogących się zepsuć, pozwala bezpiecznie korzystać z niego latami. Prosty system operacyjny prawie wcale się nie zawiesza. Nie musimy spłacać go w sieci komórkowej. Według statystyk wielu mężczyzn po 40 roku życia nie używa aparatu i internetu w swoich telefonach komórkowych. Mimo to kupują smartfony idąc za modą i nigdy nie wykorzystując ich potencjału jako urządzeń multimedialnych.

Tani tablet pod nowego Androida

mobile

Rynek tabletów dosyć mocno przyhamował, ze względu na większą opłacalność sprzedaży urządzeń pod nazwą „laptop 2 w 1”. Mobilne komputery z dotykowym ekranem i twardą klawiaturą w zestawie to nic innego jak delikatnie ulepszone tablety. Przystawka w formie klawiatury to coś więcej niż tani gadżet, ale nikt nie ukrywa, że możliwości tego sprzętu są na poziomie tabletu z androidem. Najnowsza wersja tego systemu ma numerek 7.1.2 i nazwę roboczą Nougat. Niemniej nie będę brał jej pod uwagę w wyborze najlepszego urządzenia.

Dlaczego nie Android Nougat?

Jedynym wydanym na niego tabletem jest Galaxy Tab S3 od Samsunga. Cena urządzenia w najtańszej konfiguracji to prawie trzy tysiące złotych. W tej cenie kupicie „podrabiany” hybrydowy komputerek z najwyższej półki lub ultra lekki, mobilny laptop klasy Zenbook-a. Kwota do 1000 złotych jest w zupełności wystarczająca do inwestowania w tablet, którego zdania są przede wszystkim multimedialne. Niewielu użytkowników korzysta z pakietów biurowych, a większość gier bez problemu zadziała na sprzęcie tej klasy.

Najtańszy tablet pod Android 6.0 Marshmallow

elektronika

źródło: http://foter.com/

 

Firma Allview to producent budżetowych oraz średnio-półkowych urządzeń mobilnych od smartfonów po tablety, smartwatche i kamery. Mają w swojej ofercie wyróżniający się smartfon X4 Soul, który można kupić za mniej niż 1500 złotych. Jego parametry są świetne a jakość wykonania bardzo dobra. Dlatego postanowiłem, że zerknę na ich produkty i sprawdzę, czy mają jakiś dobry tablet za małe pieniądze. Okazało się, że mają nawet dwa niezłe urządzenia za mniej więcej 500 złotych. Tańszy model Viva 1001G posiada słabszą rozdzielczość od swojego droższego brata, który co ciekawe ma niższe taktowania 4-rdzeniowego procesora i mniejszy ekran. Można powiedzieć, że drugi model Viva H801 jest droższy tylko z powodu modułu LTE, który pozwala korzystać z internetu mobilnego. Oba urządzenia mają ekrany IPS o dużym kącie widzenia i 1GB pamięci RAM. Trochę słabe parametry ratuje dobra optymalizacja Androida i pojemna bateria. Żeby rozładować 500 mAh trzeba przynajmniej 6 godzin intensywnego użytkowania tego sprzętu.

Chińczycy mnie nie zawiedli

Lenovo to chińskie przedsiębiorstwo, które tworzy naprawdę dobre tablety. Wśród moich znajomych popularne są tanie modele, będące zwykle w promocjach. Tablet Lenovo za 350 złotych wytrzyma nawet kilka lat bez większych problemów w użytkowaniu. Tylko dzieci i osoby, które lubią ściągać wiele aplikacji na system, mogą je szybko zużyć. Rozsądni użytkownicy, których budżet pozwala na wydanie do 750 złotych, powinni rozważyć jeden z tabletów tej firmy. Modele ze słowem TAB 3 w nazwie wydają się najlepszym wyborem. Szczególnie dobrze prezentuje się wersja z dwoma GB pamięci RAM. Za największą wadę tych tabletów uważam instalację procesorów Mediatek. Ich wydajność w grach jest słabsza od Snapdragonów. Jeżeli jednak będziecie korzystać z niego do przeglądania stron i oglądania filmów, to nie zauważycie tej niedogodności w specyfikacji.

Samsung Galaxy Tab A nie spada z ceny

tablet

źródło: http://foter.com/

 

Najmocniejszy tablet z Androidem 6.0 i jedyny w artykule, który posiada ekran Full HD, musi kosztować ponad 1000 złotych. Dokładnie za 1099 złotych kupicie w większości marketów RTV niezbyt nowego Galaxy Tab A z 10.1-calowym ekranem. W tej cenie zawiera się nie tylko ekran o dużej rozdzielczości, ale również kamera nagrywająca filmy w 1080p z trybem zdjęć HDR. Urządzenie posiada największą baterię, jaką miałem okazję testować. Ponad 7000 mAh pozwala na ponad 10 godzin pracy i zabawy. W sumie to głównie zabawy i internetu, które nie mają prawa zwolnić z powodu słabych „bebechów”. Procesor o 8-rdzeniach i taktowaniu 1.6 GHz spisuje się bezbłędnie. Mogę się przyczepić tylko do ogólnej ceny i tego, że tablet nie posiada modułu LTE lub standardowego GSM 3G.

Najtańszy flagowiec Sony Xperia XZ Premium już w maju

modelka

Japońscy PR-owcy i inżynierowie Sony mogą być zadowoleni z ostatnich lat, które przyniosły im sporo sukcesów na rynku konsol do gier, telewizorów i smartfonów. Tłuste lata mogą już niedługo zmienić się w regularną wojnę z konkurencyjnymi koreańskimi i amerykańskimi firmami, które według zapowiedzi mają prześcignąć technologię Sony w każdym aspekcie. Projekt Scorpio od Microsoftu ma zmiażdżyć PlayStation 4 a niedawno wydany LG G6 i Samsung Galaxy S8 + serię smartfonów Xperia. W maju okaże się, czy Xperia XZ uratuje pierwszą część rynku elektroniki użytkowej.

Będzie taniej niż u konkurencji

xperia xz

źródło: http://foter.com/

 

Ostatnim flagowym smartfonem Sony była Xperia X Performance oraz Xperia XZ. Oba wydane w roku 2016, z czego młodszym urządzeniem jest Xperia XZ. Cena platynowej wersji tego smatfona nie przekracza 2300 złotych. Można rzec, że to wysoka półka cenowa, a nie biznes premium. Jeszcze taniej przedstawia się hit roku 2015 – Xperia Z6, który można kupić w internecie za 1,5 tysiąca. Zapowiedziany na maj flagowiec XZ Premium, będzie najtańszym, ale na pewno nie najsłabszym smartfonem za trzy tysiące PLN.

Pierwszy smartfon z ekranem 4K

Podczas recenzji smartfonów premium często słyszę epitety: wyśmienity, znakomity i bezbłędny. Tak określane są ekrany OLED i większość ekranów IPS o rozdzielczości 4K. Ludzkie oko nie jest w stanie dostrzec pikseli na ekranie 1080p 5-6-calowego smartfona. Obraz jest ostry jak żyleta. Inną kwestią są kolory, które nie zawsze muszą być żywe. Tylko ekran OLED jest pewniakiem w odzwierciedlaniu barw. Drugim ekranem, któremu można zaufać jest najnowszy TRILUMINOS Display, który w Xperii XZ Premium otrzyma rozdzielczość 4K. Gdy kilka lat temu, flagowy LG G3 otrzymał ekran o rozdzielczości większej niż full HD, ludzie łapali się za głowę. Teraz otrzymamy ekran smartfona o rozdzielczości 55-calowych telewizorów, na których trudno zobaczyć pojedyncze piksele z kilku centymetrów. Wrażenia z jego oglądania przy włączonym HDR będą bliższe realnemu światu niż nigdy wcześniej.

Super slow motion w XZ Premium


Filmy kręcone w dużym spowolnieniu wymagają sprzętu, który zarejestruje przynajmniej 300 klatek na sekundę. Jednak dopiero w 960 klatkach, widać ultra płynne ruchu i wszystkie detale. Sprzęt do nagrywania takich filmów to często najnowsze lustrzanki lub kamery cyfrowe zaczynające się od 5 tysięcy złotych. Za nieco ponad 3 tysiące wasz smartfon nagra ujęcie w spowolnieniu robiące wrażenie na każdym znajomym. Aparat główny XZ Premium to Motion Eye 19 MP z matrycą Exmor RS przystosowaną do urządzeń mobilnych. Filmy w 4K nawet w słabym świetle będą wyglądać dobrze. Wygląda na to, że szykuje nam się nowy lider wśród smartfonów do robienia zdjęć i filmów.

Poczekali i dostali Snapdragon 835

Wydajność nadchodzącej Xperii, bez trudu dogoni lidera, czyli Galaxy S8+, ponieważ Sony poczekało i otrzymało najnowsze procesory firmy Qualcomm. Debiutujący w Samsungu Snapdragon 835 posiada 8 rdzeni o taktowaniu 2.2 Ghz. Grafika Adreno 540 wspiera DirectX 12 i osiąga najwyższą wydajność we wszystkich benchmarkach. Żadna gra nie będzie stanowiła dla niego problemu. Poza tym modele Xperia, bodajże od modelu Z2 posiadają całkowite wsparcie dla konsoli PlayStation 4 i funkcje Remote Play. Dobry procesor pozwala grać jeszcze płynniej w 60 klatkach, które mimo wszystko są przekazywane przez konsole drogą radiową.

Sony nie poszło drogą konkurencji, dając wyświetlacz wypełniający ponad 80% przedniego panelu. Postawiło na wysoką jakość, estetykę, najlepszy w swojej klasie ekran 4K dla urządzeń mobilnych i poczekało na nowe procesory Qualcomm. Najlepsze jest to, że ich smartfon będzie jeszcze tańszy, niż genialny LG G6.

Czego oczekiwać od smartfona za 500 złotych?

telefon

Czytając komentarze na forach i pod artykułami dotyczącymi urządzeń mobilnych i komputerów, zauważam tendencję do narzekania na urządzenia budżetowe. Jaka jest różnica między telefonem za 200 za 1000 złotych? Myślę, że każdy potrafi wymienić przynajmniej kilka rozbieżności. Kontrast jaki dzieli sprzęt elektroniczny z różnych półek cenowych ma za zadanie wpasować je w wymagania użytkowników o danym budżecie. W tym artykule chciałbym skupić się na smartfonach z początku średniej półki cenowej i ich możliwościach, na które nie powinniśmy narzekać.

Smartfon za 500 złotych nie ma świetnego aparatu

aparat

źródło: https://pixabay.com/

Obiektyw aparatu w urządzeniu mobilnym określany jest parametrami takimi jak sensor, matryca, stabilizacja obrazu, czułość ISO oraz jasność. Przyzwoity aparat cyfrowy wykonujący dobre zdjęcia w dzień kosztuje około 500 złotych. Licząc na to, że taki sam obiektyw trafi do smartfona w tej cenie, jest marzeniem ściętej głowy. Żeby tak się stało, musi minąć przynajmniej kilka lat zanim technologia pójdzie do przodu. Standardowe obiektywy telefonów ze średniej półki mają od 8 do 13 Mpix. Oznacza to, że zdjęcie może być nawet w rozdzielczości 4K. Wpływ na jakość zdjęcia ma przesłona, jasność obiektywu oraz stabilizacja obrazu. Dobry aparat w smartfonie zaczyna się od kwoty 900 złotych. Przykładem może być Xiaomi Redmi 3s, który mieści się w górnej granicy cenowej półki średniej.

Dlaczego nie powinniśmy liczyć na ekran Full HD

biel

źródło: http://foter.com/

Powodem dla którego ekran Full HD w tanim smartfonie to bardzo zły pomysł, jest procesor i bateria. Żeby ekran o rozdzielczości 1080p miał sens w smartfonie potrzebny jest mocny 4-rdzeniowy procesor (lub słabsze 8-rdzeni) oraz bateria o pojemności przynajmniej 2600 mAh. Takich parametrów nie otrzymamy w nowych smartfonach do 600 złotych. Słabszy procesor będzie zwalniał przy włączonych 3-4 aplikacjach w tle i przycinał się nawet na ekranie startowym. Natomiast bateria dla ekranów Full HD powinna mieć minimum 3000 mAh, by wytrzymać 2 dni użytkowania w cyklu mieszanym.

Rozsądna ilość pamięci RAM

Średnia ilość pamięci RAM dla smartfonów za 500-600 złotych to 1,5 GB. Zdarzają się modele posiadające nawet 2GB, z czego około 1GB jest dostępny dla użytkownika praktycznie non stop. Taka ilość pamięci ma znaczenie przy dobrej optymalizacji sprzętu. Huawei w swoim modelu X Shot pokazał, że z optymalizacją jest na bakier i mimo dobrych podzespołów, smartfon nie był w stanie zachować płynności. Oznacza to, że 1,5 GB pamięci RAM w telefonie jest wynikiem, który nie musi odstraszać, pod warunkiem, że optymalizacja Androida jest na dobrym poziomie.

Czytnik linii papilarnych oraz metalowa obudowa

aparat

źródło: http://foter.com/

Recenzenci urządzeń mobilnych żyją w świecie marzeń i baśni. Czytnik linii papilarnych to świetne akcesorium, ale jego instalacja w telefonie budżetowym podnosi cenę urządzenia o ponad 150 złotych. Dokładnie to samo mogę powiedzieć o obudowie wykonanej z metalu. Tworzywo sztuczne to jedyny racjonalny wybór na materiał obudowy budżetowego smartfona. Wymagać można spasowania elementów oraz klapki baterii, która nie pozostawia odcisków palców. Trzymajcie się z daleka smartfona z czytnikiem w cenie do 600 złotych.

Smartfon zamiast roweru i laptopa na prezent komunijny

telefon

Moda na prezenty komunijne dyktowana jest przed modę wśród 8-latków. Gdy w latach mojego dzieciństwa modne były zegarki na rękę oraz posiadanie własnego roweru, uważano że taki upominek jest praktyczny i przyda się nawet w późniejszych latach życia. Zegarek stawał się pamiątką na lata, natomiast rower służył przynajmniej do czasów osiągnięcia pełnoletniości. Kilka lat temu popularne stały się komputery mobilne. Natomiast obecnie nic nie przebije smartfona z dużym wyświetlaczem.

Trudny wybór półki cenowej

lg g3

źródło: http://foter.com/

Biorąc pod uwagę zmiany trendów w podzespołach urządzeń mobilnych łatwo stwierdzić, że kupiony dzisiaj smartfon ze średniej półki, za 2 lata będzie już przeciętnym urządzeniem. Taki stan rzeczy nie dotyczy tylko flagowych modeli powyżej kwoty 2-3 tysięcy złotych, które są całkiem wydajne, nawet 3 lata po premierze. Tak było z Sony Xperia Z2 lub LG G3. Oba modele miały swoją premierę w I-II kwartale roku 2014. Oba w stanie używanym, można kupić za około 700-800 złotych w całkiem niezłym stanie. Wydajność tych urządzeń będzie nawet lepsza niż nowego smartfona za tą samą kwotę. Szczególnie dobrze prezentują się ich wyświetlacze i aparaty, które nagrywają filmy w 4K. Gdyby założyć, że dobry rower dla 8-latka kosztuje około 1000 złotych, to za nieco wyższa kwotę można otrzymać telefon komórkowy, który zadowoli wymagającego malucha.

Tylko nowy i na doładowania

smartfon

źródło: http://foter.com/

Kuszące wydaje się być rozwiązanie, które bierze pod uwagę smartfona dołączonego do abonamentu. Na taką opcję musieliby zdecydować się rodzice, którzy opłacaliby ten abonament. Biorąc pod uwagę bardzo słabe oferty tanich abonamentów z telefonem w zestawie, uważam że taka opcja nie wchodzi w grę. Jedyne sensowne rozwiązanie to przeznaczenie całej kwoty na nowego smartfona, który wychodzi dużo taniej w eksploatacji. O tym jak dzieci wykorzystują smartfona napiszę później. Wiem natomiast, że dzwonienie, pisanie sms-ów oraz korzystanie z internetu to mniej ważne funkcje. Biorąc pod uwagę liczne promocje doładowania (jak tu: https://doladowania.orange.pl/), oraz pakiety łączonych usług na kartę, wychodzi że lepiej jest kupić urządzenie w sklepie RTV. Zresztą przypomnijmy sobie trend na kupowanie laptopów, który miał miejsce około 3-4 lat temu. Komputery przenośne, które musiały nadawać się do gier, kosztowały wtedy ponad 2 tysiące złotych. Za smartfona do gier zapłacimy nieco ponad połowę tej kwoty.

Wydajność w grach i aparat

Chłopcy będą patrzeć na specyfikację techniczną telefonu, który posłuży im za konsolę. Natomiast dziewczynki interesują się aparatem z przodu i z tyłu. Urządzenia o wyższej wydajności w benchmarkach są droższe od tym z przyzwoitym aparatem. Dzieci nie mają pojęcia o wartości przesłony i innych funkcjach obiektywu. Zdjęcia mają być ładne, a smartfon powinien posiadać dużo funkcji fotograficznych i filtrów. Ośmioletni chłopcy wyrastają nam na wymagających użytkowników telefonów, którzy potrafią wykorzystać całą baterię na graniu w dosłownie kilkadziesiąt minut. Dlatego warto dokupić im powerbank do zestawu. Rodzice, którzy niekoniecznie orientują się w tym, jaki telefon jest dobry do gier, a który do zdjęć powinni rzucić o okiem na comiesięczne rankingi w tych dwóch aspektach technicznych. Jeden z nich prowadzi polski portal „benchmark”. Uwzględnia on zarówno AnTuTu 6, jak i 3DMark, które odpowiadają za wydajność w grach mobilnych.

Uchwyt selfie i mikro statyw – akcesoria fotograficzne do smartfonów

Moje zeszłoroczne wakacje w Krakowie obfitowały w naprawdę wiele chwil, które chciałem uwiecznić fotografią przy pomocy smartfona. Sprytny gadżet, jakim jest selfie stick pozwolił mi nareszcie uzyskać optymalne fotografie, w których brałem udział, nie tylko jako ich wykonawca. Ten prosty i genialny przedmiot jest chyba nie do przebicia, jeśli chodzi o małe akcesoria fotograficzne dla turysty. Niemniej czasem warto posłużyć się innymi przedmiotami, które na dobre wpisały się w kanon profesjonalnej i amatorskiej fotografii.

Tani czy drogi selfie stick – kiedy warto przepłacać?

zdjęcie - selfie stick

źródło: http://foter.com/

Teleskopowa rurka z mocowaniem na smartfona to konstrukcja, której wykonanie nie przekracza 10 złotych. Żeby na niej zarobić sprzedawca, musi wziąć mniej więcej dwa razy wyższą cenę. To kwestia opłacalności. Dlatego selfie stick w cenie 19-29 złotych o długości bliskiej 50-100 centymetrów, będzie najlepszym wyborem dla mało wymagających użytkowników. Osoby, które cenią sobie wygodę, będą musiały dopłacić nawet trzykrotność wyżej podanej kwoty. Wygodna to spust migawki w rączce, który może być kompatybilny ze smartfonem lub działać mechanicznie. Markowe uchwyty do selfie, które mają logo Huawei, Samsung czy Apple mogą przebijać te kwoty jeszcze bardziej absurdalnie. Myślę, że kapelusz nie spadnie z głowy nikomu, kto ustawi sobie samowyzwalacz w smartfonie własnoręcznie i podziękuje za spust migawki oraz logo znanego producenta.

Ośmiorniczka i mikro statyw

Statyczne wykonywanie zdjęć na powierzchni płaskiej to domena statywów trójnogich. W wersji mikro są na tyle małe, by zmieściły się do damskiej torebki. Niewielka waga takiego statywu wpływa na jego mobilność. Zwykle w zestawie nie otrzymujemy uchwytu do smartfona, który jest w selfie sticku. Niemniej można znaleźć zestawy ze zmiennymi uchwytami dostosowanymi do telefonów. Jeżeli takiego nie znajdziecie, warto kupić najtańszy uchwyt do selfie i wymontować mocowanie na smartfona, które posiada uniwersalne mocowanie. Standardowy mikro statyw ma ograniczenia, które sprawiają, że jego popularność jest niewielka. Rynek podbija jego elastyczna wersja, która posiada w pełni mobilne nóżki zwane „mackami ośmiornicy”.

aparat plus trójnogi statyw

źródło: http://foter.com/

Statyw ośmiornica występuje w wersji taniej i drogiej. W przypadku tego akcesorium nie warto oszczędzać i kupować najtańszej wersji. Elastyczne statywy do aparatu służą do mocowania na dowolnych powierzchniach. Można zaczepić je o gałąź drzewa, oparcie ławki, a także pionowy słup drogowy. Wystarczy, że w odpowiedni sposób wygniecie nóżki okryte pianką zapobiegającą ześlizgiwaniu się. Smartfony to lekkie urządzenia. Podobnie jest z kamerami sportowymi. Niemniej aparat cyfrowy lub lustrzanka nie nadaje się do używania w małej wersji ośmiornicy. Sprzęt o wadze ponad 400g może ulec zniszczeniu fizycznemu, ponieważ „macki” nie utrzymają takiego obciążenia. Dlatego przed zakupem należy sprawdzić testowaną wytrzymałość statywu.

statyw kóklowy

źródło: http://foter.com/

Wyczekiwany chiński smartfon klasy premium

smartfony

Smartfony z Chin mają inny wydźwięk obecnie, niż 10 lat temu, gdy sprzedawane na allegro podrabiane telefony rozczarowywały swoim działaniem. Awaryjność podróbek z dalekiego wschodu przez pewien czas stworzyła w Polakach przekonanie, że w tamtejszym regionie świata, nie ma nic wartościowego z elektroniki użytkowej. Dziś przeczytacie o tym, jak ważna jest premiera chińskiego smartfona dla polskiego konsumenta.

Prawie 20% rynku dla Huawei w Polsce

huawei chiński smartfon

źródło: http://foter.com/

Więcej niż co piąty smartfon w Polsce może być produkcji Chińskiej. Jako że Xiaomi jest nowym hitem sprzedażowym w naszym kraju uważam, że w połączeniu z niemal 20% rynku, jaki posiada Huawei, mogą łącznie przekraczać 1/4 wszystkich modeli sprzedawanych w Polsce. Nie powinno was to dziwić, ponieważ Huawei sprzedaje w typowym sklepie RTV ponad 60 modeli smartfonów z Androidem. Najtańszy jest model Y3, który posiada mocno przestarzałą konfigurację. Kupicie go za 299 złotych. Jego ulepszona wersja Y3II warta 100 złotych więcej, ma nową wersję Androida 5.1 i 1GB pamięci RAM, które pozwalają sprawnie obsługiwać nowoczesne aplikacje i liczyć na płynne działanie smartfona. Królem średniej półki cenowej jest Honor 4X, którego cena odzwierciedla możliwości. Za około 600 złotych otrzymujemy aż 2GB pamięci RAM, 5,5-calowy ekran HD oraz niezłą baterię o pojemności 3000 mAh. Jednak żaden z nich nie jest „kultowym” modelem tego producenta, który sprzedaje się u nas na pniu.

Lubiana seria P i modele Lite

huawei chiński smartfon w dłoni

źródło: http://foter.com/

Smartfony Huawei z serii P, to modele flagowe. Droższe są tylko phablety Huawei Mate 9 Pro/S, które swoim designem mocno nawiązują do Samsunga Galaxy Note. Nowością na rynku jest model P10, który według recenzentów wyrasta na jeden z najlepszych flagowców. Podwójny obiektyw z tyłu to trochę kopia rozwiązania LG. Natomiast biała obudowa z jednym przyciskiem funkcyjnym na środku przypomina mi dawne generacje iPhona. Chińczycy skleili ze sobą pomysły Amerykanów i Koreańczyków dodając do nich procesor Kirin 960 zamiast kolejnej generacji Snapdragona. Sprzedaż Huawei P10 dopiero ruszyła, dlatego omawianie modelu na inny czas. Prawdziwym hitem sprzedaży była zeszłoroczna wersja Huawei P9 Lite. Piszę „zeszłoroczna”, ponieważ wydana została odświeżona wersja na rok 2017. Droższy o ponad 250 złotych model ma bardziej pojemną baterię, 1GB pamięci RAM więcej i najnowszą wersję Androida numer 7. Zafundowano mu szybszy procesor i w swojej półce cenowej uchodzi za wydajnościowego potwora.

Zasługa reklamy z Lewandowskim?

Skąd wzięła się popularność smartfonów Huawei w kraju nad Wisłą? Moim zdaniem są trzy najważniejsze czynniki wzrostu sprzedaży w ostatnich 2 latach. Pierwszym jest duży wybór modeli, które zaczynają się od kwoty 299 złotych, a kończą na 3 tysiącach. Właściwie co 200 złotych jest jakiś model, który swoją specyfikacją zadowoli nabywcę. Drugą rzeczą jest design, który podoba się Polakom. Prosta konstrukcja i cienkie ramki to coś, czego gadżeciarze i młodzież potrzebują. Dobra reklama, w której twarzą jest najlepszy polski piłkarz, jest trzecim elementem układanki. Lewandowski użyczył twarzy i głosu w reklamach Huawei inkasując przy tym niemałą gażę. Promując modele P8 i P9 w wersji premium spisał się na tyle dobrze, że sprzedaż modeli wzrosła o kilka procent. Widać Polak popiera nie tylko firmę, ale również idzie za znaną i lubianą twarzą. Gdyby nie Lewy, z 20% rynku smartfonów mogłoby zostać tylko 10%.